Czy komornik moze zabrac cala pensje – jakie są limity zajęcia?

Problem z komornikiem zwykle pojawia się wtedy, gdy dłużnik przestaje panować nad zadłużeniem, a wierzyciel kieruje sprawę do egzekucji. Skutek bywa bolesny – nagle wypłata przychodzi mocno „przycięta”, a budżet domowy się sypie. Wbrew obiegowym strachom, komornik nie może jednak po prostu zabrać całej pensji z etatu. Polskie przepisy jasno określają limity zajęcia wynagrodzenia i kwoty, których komornik dotknąć nie może. Warto je znać, żeby odróżnić legalne działanie od błędu pracodawcy czy banku.

Podstawy prawne zajęcia wynagrodzenia

Zasady zajmowania pensji reguluje przede wszystkim kodeks pracy (art. 87–91) oraz przepisy o egzekucji komorniczej. To właśnie w kodeksie pracy zapisano, ile można zabrać z wypłaty i jaka część musi zostać pracownikowi do życia.

Kluczowe są dwa elementy:

  • procent wynagrodzenia, który można zająć (np. 50% lub 60%),
  • kwota wolna od potrąceń, czyli minimalna suma, która musi zostać na koncie pracownika przy pełnym etacie.

Te zasady dotyczą przede wszystkim umowy o pracę. W przypadku umów cywilnoprawnych (zlecenie, dzieło) mechanizm jest inny i często mniej korzystny dla dłużnika – o tym niżej.

Komornik nie może zająć całej pensji z umowy o pracę – nawet przy długach podatkowych czy bankowych. Zawsze musi zostać co najmniej równowartość minimalnego wynagrodzenia za pracę (po odliczeniu składek i podatku), z wyjątkiem alimentów.

Ile komornik może zabrać z pensji z umowy o pracę?

Najbezpieczniejsza sytuacja dla dłużnika to etat na umowę o pracę. Tu obowiązują twarde limity.

Przepisy przewidują dwa główne typy długów:

  • zwykłe zobowiązania – kredyty, pożyczki, zaległe rachunki, podatki, mandaty,
  • zobowiązania alimentacyjne – zaległe i bieżące alimenty na dziecko czy byłego współmałżonka.

Limity przy długach „zwykłych” (niealimentacyjnych)

W przypadku „standardowych” długów komornik może zająć z wypłaty z umowy o pracę maksymalnie 50% wynagrodzenia netto. To jednak nie wszystko. Działa jeszcze bariera kwotowa: pracownikowi musi zostać co najmniej równowartość minimalnej pensji netto przy pełnym etacie.

W praktyce oznacza to:

  • jeśli ktoś zarabia minimalną krajową lub niewiele więcej – komornik często nie może nic zabrać (albo bardzo niewiele),
  • im wyższa pensja, tym realnie wyższa kwota potrącenia, ale nigdy więcej niż 50%.

Dla pełnego etatu liczy się obowiązujące w danym roku minimalne wynagrodzenie brutto, przeliczone na kwotę „na rękę”. W 2024 r. minimalne wynagrodzenie wynosiło:

  • 4242 zł brutto od stycznia do czerwca,
  • 4300 zł brutto od lipca do grudnia.

Kwota wolna od potrąceń to więc odpowiednia kwota netto po odliczeniu składek i podatku – zmienia się wraz ze zmianą przepisów płacowych i podatkowych.

Limity przy długach alimentacyjnych

W sprawach alimentów przepisy są dużo ostrzejsze dla dłużnika. Uznały, że alimenty to pieniądze na utrzymanie innej osoby, często dziecka, więc ich egzekucja ma pierwszeństwo.

Przy długach alimentacyjnych komornik może zająć:

  • do 3/5 wynagrodzenia netto z umowy o pracę,
  • bez stosowania kwoty wolnej w wysokości minimalnego wynagrodzenia – ten „bezpiecznik” tutaj nie działa.

W praktyce przy niskich zarobkach dłużnik alimentacyjny może dostać bardzo małą część pensji „na rękę”. Mimo to komornik i tak nie ma prawa zająć 100% wypłaty z etatu – zawsze jakaś część musi zostać na koncie pracownika.

Umowa zlecenia i dzieło – tu komornik może więcej

Najwięcej problemów pojawia się przy umowach cywilnoprawnych: zleceniu i o dzieło. Dłużnicy często są zaskoczeni, że zlecenie może być zajęte praktycznie w całości, mimo że z tej umowy utrzymują rodzinę.

Kiedy zlecenie jest chronione jak etat?

Istnieje ważny wyjątek. Jeśli umowa zlecenia w praktyce spełnia warunki typowe dla stosunku pracy (stałe godziny, miejsce pracy, podległość służbowa, wykonywanie poleceń przełożonego), komornik i pracodawca powinni traktować ją jak wynagrodzenie za pracę. Wtedy:

  • obowiązują limity jak przy umowie o pracę (50% lub 3/5),
  • przy „zwykłych” długach powinna działać również kwota wolna do wysokości minimalnego wynagrodzenia netto.

Problem w tym, że w praktyce wiele firm i komorników uznaje zlecenie za „zwykłą” umowę cywilnoprawną i stosuje do niej pełną egzekucję. Dłużnik, który ma jedyne źródło utrzymania w zleceniu, często zostaje wtedy z pustym kontem.

Zajęcie umowy zlecenia „bez ochrony”

Jeśli zlecenie nie ma cech stosunku pracy (zadaniowy charakter pracy, brak stałych godzin, brak podporządkowania), komornik może zająć je praktycznie w całości. Nie obowiązuje tu kwota wolna jak przy etacie.

Wciąż jednak funkcjonuje kwota wolna na rachunku bankowym, ale dotyczy ona sumy wszystkich środków na koncie, a nie samej umowy. O tym niżej.

Kwota wolna od zajęcia na rachunku bankowym

Poza limitami przy pensji z etatu istnieje jeszcze ochrona środków na rachunku bankowym. Bank musi pozostawić klientowi do dyspozycji:

75% minimalnego wynagrodzenia za pracę miesięcznie – jako kwotę wolną od zajęcia komorniczego na rachunku osobistym.

Ta kwota:

  • liczona jest w skali miesiąca,
  • dotyczy wszystkich wpływów na rachunek (pensja, zlecenie, inne przelewy),
  • „odświeża się” co miesiąc – w kolejnym miesiącu limit liczy się od nowa.

To oznacza, że nawet przy pełnym zajęciu umowy zlecenia, jeśli jedyne pieniądze wpływają na konto prywatne, na rachunku powinna zostać do dyspozycji część środków do wysokości tej kwoty wolnej.

Kwota wolna na koncie (75% minimalnego wynagrodzenia) to nie jest dodatkowa ochrona ponad limity przy umowie o pracę. To osobny mechanizm, który działa na poziomie banku i dotyczy wszystkich wpływów łącznie.

Czy komornik może zabrać całą pensję w jakiejkolwiek sytuacji?

Przy klasycznej umowie o pracę – nie. Nawet przy alimentach musi zostać część wynagrodzenia. Nie ma tu wyjątków, które pozwalałyby legalnie zabrać 100% wypłaty etatowej.

Całkowite „wyzerowanie” wpływów może się jednak zdarzyć w praktyce w sytuacjach, gdy:

  • jedynym źródłem dochodu nie jest etat, lecz niechroniona umowa zlecenia lub dzieło,
  • pracodawca błędnie potrąca zbyt dużą część pensji (źle liczy limity),
  • bank nieprawidłowo stosuje kwotę wolną na rachunku.

W takich przypadkach warto reagować od razu – zarówno wobec pracodawcy, jak i komornika czy banku – bo zdarzają się pomyłki, a przepisy są dość skomplikowane.

Jak praktycznie liczy się zajęcie pensji?

W uproszczeniu mechanizm przy umowie o pracę wygląda tak:

  1. Pracodawca oblicza wynagrodzenie netto pracownika (po składkach i podatku).
  2. Sprawdza, czy dług jest alimentacyjny, czy niealimentacyjny.
  3. Stosuje odpowiedni limit procentowy (50% lub 3/5).
  4. Przy długach niealimentacyjnych dodatkowo pilnuje, żeby po potrąceniu pracownikowi zostało co najmniej minimum krajowe netto.

Jeśli na jednego pracownika jest kilka egzekucji (np. alimenty i kredyt), pierwszeństwo mają alimenty. Dopiero z tego, co zostanie po alimentach, można potrącać inne długi – oczywiście w ramach wspomnianych limitów.

Najczęstsze problemy i nieporozumienia

Wokół zajęcia pensji narosło sporo mitów. Najczęstsze z nich to:

  • przekonanie, że komornik może zabrać „co chce” – w rzeczywistości ściśle wiąże go kodeks pracy,
  • wiara, że zmiana konta bankowego „uratowuje” pensję – każde konto w banku w Polsce może zostać zajęte, jeśli komornik je namierzy,
  • poczucie, że lepiej pracować „na czarno”, niż mieć zajętą pensję – to prosta droga do pogłębienia problemów i utraty świadczeń emerytalnych w przyszłości.

Często pojawia się też nieporozumienie między kwotą wolną od zajęcia pensji (minimalne wynagrodzenie przy etacie) a kwotą wolną na rachunku bankowym (75% minimalnego). To dwa różne mechanizmy działające na różnych etapach: najpierw przy wypłacie, później przy przepływie przez konto.

Co warto zrobić, gdy komornik zajął wynagrodzenie

Przy pierwszym zajęciu wynagrodzenia szok jest naturalny, ale warto przejść szybko do konkretów. Po pierwsze – sprawdzić, jaki to rodzaj długu (alimenty czy inne zobowiązania) i jakie limity powinny obowiązywać. Po drugie – zweryfikować, czy pracodawca nie potrąca więcej, niż pozwala kodeks pracy.

W razie wątpliwości można:

  • poprosić dział kadr o wyjaśnienie sposobu wyliczenia potrącenia (konkretną kalkulację),
  • skontaktować się z kancelarią komorniczą i dopytać o podstawę egzekucji oraz rodzaj świadczenia,
  • złożyć pisemne zastrzeżenia do komornika, jeśli potrącenia wydają się sprzeczne z przepisami.

Warto pamiętać, że nawet niewielkie, ale regularne potrącenia realnie zmniejszają zadłużenie. Uciekanie w szarą strefę, pracę „na czarno” czy fikcyjne umowy zwykle kończy się jeszcze większymi problemami – od karnych odsetek po sprawy karne przy alimentach.

Znajomość limitów zajęcia wynagrodzenia pozwala lepiej zaplanować budżet i uniknąć dodatkowego stresu. Komornik ma prawo sięgać po część dochodów dłużnika, ale musi to robić w ramach ścisłych granic. Te granice można i warto znać, bo właśnie od nich zależy, ile realnie zostanie w portfelu na codzienne życie.