Kinga Legg przez brytyjską prasę nazywana była „Kopciuszkiem z Polski” – dziewczyną z małej wielkopolskiej miejscowości, która własną determinacją zbudowała wielomilionowe imperium handlowe i wiodła życie, o jakim większość ludzi może tylko marzyć. Od najmłodszych lat miała wielkie ambicje, które realizowała krok po kroku – przyleciała do Wielkiej Brytanii z małej miejscowości niedaleko Kalisza, stworzyła wielkie imperium warzywne i osiągnęła niewątpliwy sukces. Jej historia to opowieść o wyjątkowej przedsiębiorczości, odwadze i życiu na własnych warunkach. Skończyła tragicznie – zamordowana w maju 2009 roku w paryskim hotelu Le Bristol, mając zaledwie 36 lat. Dla wielu, którzy ją znali, wciąż pozostaje symbolem kobiety, która potrafiła wszystko.
Skąd pochodzi Kinga Legg?
Kinga Legg pochodziła z Tłokini Wielkiej. Była córką byłego wójta gminy Opatówek – miejscowości leżącej w Wielkopolsce, w pobliżu Kalisza. To właśnie tam, na tym niepozornym skrawku Polski, zaczęła się historia kobiety, która miała później zaopatrywać w pomidory największe sieci supermarketów w Europie. Na pogrzebie żegnała ją zrozpaczona najbliższa rodzina: rodzice, brat i dziadkowie. Brat Marek po śmierci siostry przejął stery rodzinnej firmy.
Do Anglii wyjechała tuż po maturze. Zdobyła wykształcenie i dobrą pracę. Skończyła kurs handlu na Central Lancashire University, uczyła się też w USA. To połączenie polskiej pracowitości z zachodnim wykształceniem i siecią kontaktów okazało się przepisem na sukces, którego skala zaskoczyła chyba nawet ją samą.
Vegex – rodzinny biznes, który stał się europejskim graczem
W 2003 roku Legg przejęła i w kilka lat rozkręciła firmę ogrodniczą Vegex, założoną pół wieku temu przez jej dziadków w Opatówku pod Kaliszem. Zakład znajdował się w Szulcu – miejscu, które z pozoru nie zapowiadało żadnej rewolucji biznesowej. A jednak to właśnie stamtąd Kinga Legg zaczęła budować coś naprawdę imponującego.
Szybko stała się jednym z głównych importerów pomidorów w Wielkiej Brytanii. Zaopatrywała sieci barów szybkiej obsługi i supermarkety, m.in. Tesco i Carrefour. Jak napisał „Guardian”, w sumie sprowadzała 300 milionów sztuk pomidorów rocznie. Do listy klientów dołączył też McDonald’s – co czyniło z Vegexu gracza o zasięgu, którego mało kto spodziewałby się po firmie z Wielkopolski.
300 milionów sztuk pomidorów rocznie – tyle trafiało do europejskich sklepów i restauracji dzięki Vegexowi pod zarządem Kingi Legg. Firma zaopatrywała m.in. Tesco, Carrefour i McDonald’s.
Pracując w rozmaitych firmach handlowych, zyskiwała coraz więcej kontaktów i doświadczenia – i właśnie to doświadczenie, zdobyte latami na Wyspach, pozwoliło jej w 2003 roku przekształcić lokalny zakład ogrodniczy w międzynarodową operację eksportową. Przejęła kontrolę nad Vegexem z pełnym wsparciem rodziców i brata.
Edukacja i pierwsze lata na Wyspach
Do Wielkiej Brytanii przyjechała tuż po maturze. Uczyła się dalej, skończyła studia, poznała Petera Legga. W 1995 roku wyszła za Brytyjczyka Petera Legga. Chociaż małżeństwo przetrwało tylko dwa lata, Legg została na Wyspach. Po tym krótkim związku zachowała nazwisko – i to właśnie pod nim przeszła do historii.
Pobyt w Anglii okazał się dla niej trampoliną. Nie wróciła do Polski po rozpadzie małżeństwa – zamiast tego budowała sieć kontaktów, pracowała w branży handlowej i stopniowo stawała się coraz bardziej rozpoznawalną postacią w środowisku biznesowym. Mąż rozstał się z nią, gdy dowiedział się o jej romansie z potentatem Harrym Gaynonem.
Eric Kilby – miłość, ślub i finansowe wsparcie dla Vegexu
Jak się poznali?
W 2002 roku poznała Erica Kilby’ego. Oboje pracowali wtedy dla milionera Trevora Hemmingsa – ona w marketingu, on odpowiadał za finanse. Ona zajmowała się marketingiem w firmie Crown Wallpaper, której Kilby był dyrektorem. Różnica wieku między nimi wynosiła niemal trzy dekady – Eric był od Kingi starszy o 31 lat.
Mężczyzna miał żonę oraz dwójkę dzieci, więc para próbowała początkowo ukrywać łączącą ich relację. Biznesman postanowił jednak przerwać trwające 13 lat małżeństwo i rozwiódł się z żoną. Od tamtej pory Kilby i Legg pokazywali się już publicznie razem, a kilka lat później wzięli ślub.
Ślub i inwestycja w Vegex
W 2006 roku Kinga i Kilby wzięli ślub. Małżeństwo było równie dyskretne jak sama relacja w jej pierwszych miesiącach. Jak ujawnił „The Daily Mail”, pobrali się w katolickiej kaplicy pod Opatówkiem. Otoczenie nie mogło być bardziej romantyczne – kaplica z ciemnego drewna z małymi witrażami i wysokim drewnianym krzyżem stała na polanie w lesie okalającym miasto.
Eric wspierał Kingę również w jej planie rozkręcenia rodzinnego biznesu. To właśnie dzięki finansowemu wsparciu mężczyzny i zainwestowaniu w plan kobiety firma Vegex mogła rozwinąć skrzydła i przybrać wymiar międzynarodowy. Wkrótce dochody pomidorowego imperium pozwalały na stworzenie setek nowych miejsc pracy, a warzywa dostarczane były największym światowym przedsiębiorstwom, takim jak Tesco czy McDonald’s. Znajomi twierdzą, że przekonała Kilby’ego do zainwestowania 1,5 miliona funtów w operację konserwową Vegexu.
Luksusowe życie w Anglii
Sukces Vegexu przełożył się bezpośrednio na styl życia Kingi Legg. Dom w hrabstwie Cheshire był jedną z nieruchomości, w której mieszkała zamordowana polska milionerka. Anglia stała się jej prawdziwym domem – miejscem, w którym łączyła polskie korzenie z brytyjskim stylem bycia. Odwiedzała Polskę regularnie, ale to na Wyspach budowała swoje życie zawodowe i osobiste.
Lokalny ksiądz katolicki, ojciec Jacek Paczkowski, wspominał ją ciepło. Mówił, że Kinga przyjeżdżała do kościoła, kiedy bywała w Anglii. Zawsze była miłą rozmówczynią. Była czarująca i miała piękny uśmiech. Jej zachowanie było nienaganne. Nigdy nie afiszowała się ze swoim majątkiem ani nie mówiła o biznesie przy innych parafianach.
Ian Griffin – znajomość, która skończyła się tragedią
Francuska policja natychmiast wszczęła pościg za 39-letnim Ianem Griffinem, znanym brytyjskim playboyem. Kinga poznała go po rozstaniu z Ericiem Kilbym. Gdy poznała Iana, znajomi ostrzegali ją, żeby uważała. Ona jednak zakochała się w nim bez pamięci.
Płaciła za drogie trunki, wycieczki i zachcianki partnera. Dopiero później dowiedziała się, że jego pieniądze nie pochodziły z biznesów, ale od rodziców i kochanek. Często się kłócili, ale w prawdziwy szał Kinga wpadła w momencie, kiedy dowiedziała się, że jego była dziewczyna spodziewa się z nim dziecka.
Paryż, maj 2009 – ostatnie dni
W maju 2009 roku umówili się w paryskim hotelu Bristol. To miała być próba uratowania związku. Pierwsza zameldowała się w hotelu Kinga, Ian przyjechał następnego dnia. Mieli zwiedzać Paryż, potem pojechać na południe Francji.
Ciało Kingi Legg, 36-letniej polskiej milionerki, zostało znalezione 26 maja w apartamencie numer 503 w luksusowym paryskim hotelu Bristol na rue du Faubourg Saint-Honoré. Kiedy ranem pokojówka chciała posprzątać apartament Kingi, ujrzała pobojowisko: rozbity telewizor, krew na podłodze, połamane krzesła. Legg, która prowadziła rodzinny biznes dostaw pomidorów, zmarła wskutek krwotoku wewnętrznego.
Hotel Bristol w Paryżu przy rue du Faubourg Saint-Honoré – jeden z najdroższych i najbardziej prestiżowych hoteli na świecie, ulubione miejsce polityków i gwiazd filmowych – stał się miejscem zbrodni, która wstrząsnęła opinią publiczną w Polsce i we Francji.
Dziwne było jednak to, że ani obsługa hotelu, ani goście nie słyszeli odgłosów walki czy kłótni. Policja ustaliła, że Griffin, mając 45 lat, opuścił hotel pośpiesznie swoim Porsche i zaginął. Zarządzono błyskawiczny pościg, blokady na drogach, przeszukiwanie portów i wypożyczalni jachtów. Obawiano się, że będzie chciał uciekać morzem. W sprawę włączył się Interpol. Po kilkudziesięciu godzinach francuska policja dostała sygnał z Anglii: karta Griffina była używana na Wyspach. Został znaleziony w namiocie w lesie w Wielkiej Brytanii i ekstradowany do Francji.
Proces i wyrok
Po pięciu latach od zbrodni w Paryżu ruszył proces 45-letniego Brytyjczyka Iana Griffina, oskarżonego o brutalne morderstwo 36-letniej Kingi Legg z Opatówka. Griffin utrzymywał przed sądem, że nic nie pamięta z tej tragicznej nocy.
Paryski sąd skazał Iana Griffina za morderstwo. Wymierzono mu 20 lat więzienia. Prokuratura żądała 25 lat. Jednak historia na tym się nie skończyła. Niespodziewanie sąd apelacyjny zmniejszył karę do 14 lat. Po zaledwie 22 miesiącach odsiadki morderca Kingi Legg wyszedł na wolność. Jako powód decyzji sędzia podał rzekomy zły stan zdrowia Anglika. Rodzina Kingi podejrzewa nieczyste zagrywki obrony i sędziego. Morderca Polki żyje dziś spokojnie we francuskiej Alzacji.
Pogrzeb i pamięć
Tłum ludzi, niezliczona ilość kwiatów i pełna skupienia cisza towarzyszyły pogrzebowi Kingi Legg. Na małym cmentarzu parafialnym w Tłokini Kościelnej pożegnała ją zrozpaczona najbliższa rodzina: rodzice, brat, dziadkowie. Za trumną szedł także były mąż zmarłej, Eric Kilby.
W tłumie ponad tysiąca osób, które brały udział w ostatnim pożegnaniu mieszkanki Tłokini Wielkiej, nie zabrakło władz samorządowych gminy, ogrodników, przedsiębiorców i delegacji firm współpracujących z Vegexem. Skala żałoby pokazała, jak bardzo Kinga Legg była ceniona – zarówno jako człowiek, jak i jako przedsiębiorca, który dał pracę setkom osób i wyniósł małą wielkopolską miejscowość na europejskie salony biznesu.
Historia „Kopciuszka z Polski”, jak o Kindze pisały brytyjskie gazety, to opowieść o jej dochodzeniu do wielkiej fortuny. Kinga Legg miała 36 lat, kiedy zginęła. Za sobą zostawiła firmę, która zmieniła życie całej lokalnej społeczności, i historię, której nie sposób zapomnieć.
—