Magdalena Ejsmont to jedna z najbardziej nieoczywistych karier w polskich służbach mundurowych ostatnich dwóch dekad. Oficerka kontrwywiadu wojskowego, weteranki misji w Afganistanie i „łowczyni szpiegów” — w pewnym momencie musiała walczyć o własne dobre imię przed sądami przez niemal dziewięć lat. Wygrała. A potem stanęła na czele największej straży miejskiej w Polsce, by w końcu wrócić tam, gdzie zaczęła — do wojskowego kontrwywiadu, tym razem na szczeblu kierowniczym.
Początki w służbach — droga do SKW
Magdalena Ejsmont jest związana ze służbami od około dwóch dekad. Po likwidacji Wojskowej Służby Informacyjnej w 2006 roku utworzono dwie nowe formacje: SKW oraz Służbę Wywiadu Wojskowego. Do kontrwywiadu wojskowego trafiła około 2007 roku.
Od 2007 roku przez dziesięć lat pracowała w kontrwywiadzie wojskowym i zajmowała stanowiska związane z bezpieczeństwem sił zbrojnych w kraju i za granicą, m.in. w polskim kontyngencie w Afganistanie i na granicy wschodniej. Była wtedy jedną z niewielu kobiet pracujących w pionach operacyjnych w polskich służbach specjalnych.
Pod względem wykształcenia Ejsmont zbudowała solidne zaplecze teoretyczne do swojej pracy operacyjnej. Ukończyła Akademię Obrony Narodowej — zarządzanie ruchem lotniczym, podyplomowe studia dotyczące przestępczości zorganizowanej i terroryzmu na Uniwersytecie Warszawskim, stosunki międzynarodowe i dyplomację w Collegium Civitas oraz psychologię śledczą w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. Odbyła też kursy specjalistyczne organizowane przez MON oraz służby specjalne, w tym dotyczące tematyki analizy zagrożeń.
Afganistan — służba w ogniu
Magdalena Ejsmont brała udział w walkach zbrojnych z talibami w ramach Polskiego Kontyngentu Wojskowego i spędziła w Afganistanie dwie zmiany — 12. i 13. — w latach 2012–2013. Jej zadaniem było chronienie polskiego kontyngentu.
Służyła w Afganistanie, gdzie odbyła co najmniej dwie zmiany w ramach Polskiego Kontyngentu Wojskowego. Była to wymagająca służba, szczególnie w realiach lokalnej kultury i warunkach działań wojennych. Kwalifikacje i dorobek major Ejsmont w służbach specjalnych są nie do podważenia — służyła m.in. w Afganistanie, znacząco przyczyniając się do bezpieczeństwa polskich misji.
Podczas jednej z misji w Afganistanie, kiedy komisja sejmowa obserwowała pracę kontrwywiadu na miejscu, major ze swoich źródeł dowiedziała się o ukrytym w górach magazynie broni i materiałów wybuchowych należących do talibów.
„Łowczyni szpiegów” — praca operacyjna w SKW
Gdy do 2015 roku służyła w pionach operacyjnych SKW, zajmowała się aktywnym rozpracowywaniem rosyjskiego zagrożenia i tropiła rosyjskich agentów. Za swoje działania otrzymała wiele nagród i odznaczeń. Przydomek „łowczyni szpiegów” nie był medialną przesadą — stał za nim konkretny, udokumentowany dorobek operacyjny.
Brała udział w rozpracowaniu co najmniej dwóch żołnierzy Wojska Polskiego podejrzewanych o przekazywanie informacji Rosji i Białorusi. Pracowała głównie na kierunku wschodnim.
Była też wiceszefową zarządu operacyjnego Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Wśród wymienianych w mediach jej dokonań są m.in. ujawnienie w polskiej armii rosyjskiego szpiega i nadzorowanie skutecznej wymiany białoruskiego wicekonsula za zatrzymanego na Białorusi polskiego oficera.
Operacja uwolnienia polskiego żołnierza
Sprawa uwolnienia polskiego oficera z białoruskiego więzienia to jeden z najbardziej dramatycznych epizodów w karierze Ejsmont. W listopadzie 2015 roku, kiedy pracowała już w Centrum Eksperckim Kontrwywiadu NATO, kontynuowała porzuconą przez nowe kierownictwo SKW operację uwolnienia polskiego żołnierza z więzienia na Białorusi. O tajnej operacji, która miała polegać na wymianie polskiego żołnierza na białoruskiego szpiega, wiedzieli między innymi prezydent Andrzej Duda i minister koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński.
Zasłynęła także tym, że brała udział w odbiciu ze strony białoruskiej oficera Wojska Polskiego, który był bardzo cenny dla Polski i na własną rękę, wbrew nowemu kierownictwu Służby Kontrwywiadu Wojskowego, przyczyniła się do jego odbicia i uwolnienia. Pani major obejmuje wysokie stanowisko, gdy więźniowie na Białorusi, w tym Andrzej Poczobut, odzyskują wolność. A to ona przez lata płaciła za to, że walczyła o polskiego żołnierza zatrzymanego właśnie na Białorusi — mówił Marek Biernacki, przewodniczący komisji ds. służb specjalnych.
Koniec kariery w SKW — degradacja i walka sądowa
Kariera Ejsmont załamała się nagle, gdy w 2015 roku tekę ministra obrony objął Antoni Macierewicz, a szefem wojskowego kontrwywiadu został jego znajomy, cywil Piotr Bączek. Wobec major Ejsmont wszczęto postępowanie dyscyplinarne, zdegradowano ją o stopień, a w końcu odebrano jej niezbędne do pracy w służbach specjalnych poświadczenia bezpieczeństwa.
Musiała odejść ze służby, zanim zdobyła uprawnienia emerytalne. Stoczyła prawniczą batalię, która trwała aż dziewięć lat — od 2015 do 2024 roku — którą w końcu wygrała.
Dziewięć lat — tyle trwała sądowa walka Magdaleny Ejsmont o rehabilitację zawodową. Wygrała sprawę w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Jednak ówczesna SKW rozpoczęła procedurę odebrania poświadczeń na nowo i konieczne było ponowne przejście przez Wojewódzki Sąd Administracyjny, by dopiero w 2024 roku znów wygrać w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.
Media przypominały, że po zmianie władzy została zdegradowana przez nowe kierownictwo w lipcu 2016 roku do stopnia kapitana pod zarzutem przeprowadzenia operacji uwolnienia oficera bez wiedzy i zgody szefa SKW. Przed sądami dowiodła, że degradacja była bezprawna, tak jak bezzasadne było odebranie jej dostępu do informacji tajnych.
Lata poza służbą — Biuro Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego
Po odejściu ze służby od 2017 roku pracowała w warszawskim Biurze Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego. Odpowiadała za bezpieczeństwo imprez masowych i zgromadzeń. Był to okres, w którym — mimo wymuszonego odsunięcia od kontrwywiadu — pozostała w systemie bezpieczeństwa publicznego i budowała doświadczenie po cywilnej stronie służb mundurowych.
Pierwsza komendantka Straży Miejskiej Warszawy
Stanowisko komendanta stołecznej straży miejskiej — pierwszy raz w historii tej formacji — objęła kobieta, czyli Magdalena Ejsmont. Prezydent Trzaskowski powierzył jej to zadanie w 2022 roku.
Pani komendant ma olbrzymie doświadczenie — podkreślał prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Doświadczenie zawodowe i kariera komendantki to bez wątpienia powody, dla których prezydent zdecydował się jej powierzyć kierowanie strażą miejską. Prezydentowi zależy, żeby straż miejska miała nowocześniejsze oblicze, takie które sprosta oczekiwaniom warszawiaków — zaznaczała Monika Beuth-Lutyk, rzeczniczka urzędu miasta.
Ejsmont sama mówiła o sobie wprost: „Jestem osobą, która lubi wyzwania. Nieważne, czy jest się kobietą czy mężczyzną, jeżeli ma się jakieś ambicje, jakieś kompetencje i chce się wykonywać dany zawód.”
Zdobyła doświadczenie, kierując Strażą Miejską w Warszawie, a to jest przecież ogromna jednostka, garnizon liczący ponad 1000 osób — mówił Tomasz Siemoniak, minister koordynator służb specjalnych. Na stanowisku w stołecznej straży była przez trzy lata. Zakończyła pełnienie tej funkcji w sierpniu 2025 roku.
Powrót do SKW i kandydatura na wiceszefa służby
Do służby w SKW wróciła jesienią 2025 roku. Wszystko wskazuje na to, że odejście Magdaleny Ejsmont ze Straży Miejskiej było powiązane z jej powrotem do SKW.
Sejmowa komisja ds. służb specjalnych pozytywnie zaopiniowała kandydaturę Magdaleny Ejsmont na stanowisko zastępczyni szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Stanowisko wiceszefowej objęłaby Magdalena Ejsmont. Kierownictwo SKW liczyłoby zatem cztery osoby. Obok szefa formacji, Jarosława Stróżyka, znaleźliby się troje zastępców: Krzysztof Dusza, Artur Pluto oraz mjr Ejsmont.
Zapytany o to wprost przewodniczący speckomisji poseł Marek Biernacki nie zaprzeczył. „Byłby to symboliczny moment na powrót” — stwierdził krótko, nie ukrywając, że cała historia zatoczyła koło.
Wykształcenie i kompetencje
Profil zawodowy Ejsmont to rzadkie połączenie — doświadczenie operacyjne z pierwszej linii, zarządzanie dużą formacją mundurową i solidne zaplecze akademickie. Ukończyła Akademię Obrony Narodowej w zakresie zarządzania ruchem lotniczym, podyplomowe studia dotyczące przestępczości zorganizowanej i terroryzmu na Uniwersytecie Warszawskim, stosunki międzynarodowe i dyplomację w Collegium Civitas oraz psychologię śledczą w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej.
To zestaw kierunków, który nie jest przypadkowy — każdy z nich bezpośrednio wpisuje się w realia pracy kontrwywiadowczej: rozumienie zagrożeń, analiza zachowań, dyplomatyczny kontekst operacji i zarządzanie kryzysowe. Odbyła też kursy specjalistyczne organizowane przez MON oraz służby specjalne, w tym dotyczące tematyki analizy zagrożeń.
- Akademia Obrony Narodowej — zarządzanie ruchem lotniczym
- Uniwersytet Warszawski — studia podyplomowe: przestępczość zorganizowana i terroryzm
- Collegium Civitas — stosunki międzynarodowe i dyplomacja
- Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej — psychologia śledcza
- Kursy specjalistyczne MON i służb specjalnych z zakresu analizy zagrożeń
Nagrody i odznaczenia
Gdy do 2015 roku służyła w pionach operacyjnych SKW, zajmowała się aktywnym rozpracowywaniem rosyjskiego zagrożenia i tropiła rosyjskich agentów. Za swoje działania otrzymała wiele nagród i odznaczeń. Szczegółowe wykazy odznaczeń pozostają — jak w przypadku większości oficerów służb specjalnych — poza publicznym obiegiem, co nie dziwi ze względu na charakter wykonywanej pracy.
Znaczenie kariery Magdaleny Ejsmont
Historia Ejsmont wykracza daleko poza indywidualną biografię. Była jedną z niewielu kobiet pracujących w pionach operacyjnych w polskich służbach specjalnych — w środowisku zdominowanym przez mężczyzn, w warunkach misji bojowej i w obszarze pracy wywiadowczej uznawanym za szczególnie wymagający.
Jej przypadek stał się też głośny jako przykład instytucjonalnego konfliktu wewnątrz służb po zmianie politycznej w 2015 roku. Wygranie dwóch spraw przed Naczelnym Sądem Administracyjnym i ostateczna rehabilitacja zawodowa sprawiły, że powrót do SKW — tym razem na stanowisko zastępczyni szefa służby — nabrał wymiaru symbolicznego. Major to bohaterka reportażu „Łowczyni szpiegów odchodzi z wojska”, który jako jeden z pierwszych przybliżył jej historię szerszej publiczności.
Od terenowych operacji w Afganistanie, przez dziewięcioletnią batalię sądową, komendanturę największej straży miejskiej w Polsce, aż po fotel zastępczyni szefa wojskowego kontrwywiadu — ta kariera nie daje się zamknąć w jednym schemacie.
